dlaczego dzieci się brudzą?

Zaznaczam, że to desperackie pytanie, a nie błyskotliwa odpowiedź.

Czasami mam wrażenie, że posiadanie dzieci wiąże się głównie z usuwaniem z nich przeróżnych substancji. Cała ta zabawa zaczyna się niemal przed ich narodzeniem. Jakie jest jedno z pierwszych słów, jakie poznaje młoda matka? Tak, oczywiście – smółka. I tak więź z noworodkiem nawiązujemy w trakcie usuwania czarnej mazi z ukochanej pupci. Dalej już leci hurtowo – kupy stają się przedmiotem dumy, zmartwienia, nieprzespanych nocy, i konwersacji towarzyskich, no a przede wszystkich nieustannego czyszczenia. Nomen – omen płynnie dołączają się do tego różne ciecze i papki, które zamiast lądować w jamie ustnej młodego osobnika, są wcierane we włosy, uszy, czyste spodenki i krzesełko.

Czas odstawiania od pieluch zapamiętałam głównie jako nieprzerwany ciąg zdejmowania i zakładania ubranek i ścierania kałuż.  Z tego też okresu bierze się najbardziej traumatyczna opowieść o Loli, ciągle z dreszczem zgrozy wspominana w rodzinie. Kiedy to dwuletnia Lolka, której przytrafiła się grubsza sprawa na podłodze sypialni rodziców, postanowiła sama rozprawić się z bałaganem. Użyła w tym celu ręczników z łazienki i własnych ubrań (oraz naszych wiszących na krześle), a nieusatysfakcjonowana rezultatem, pomogła sobie też naszymi szczoteczkami do zębów, moimi szczotkami do włosów i gąbką do kąpieli. Wykładzina w sypialni była jasnobeżowa. Przedtem……

No, ale ja nie o tym. Tak się po prostu melancholijnie zamyśliłam, że przez cały ten czas mycia, oskrobywania, namaczania i doczyszczania zaciskałam zęby i mówiłam sobie: jeszcze tylko rok, może dwa i będzie spokój. I co? Figa. Brudu prawie tyle samo, tylko powierzchnia zabrudzeń się zwiększyła.

Mieliśmy dzisiaj fajny piknik na osiedlu. Gry i zabawy, muzyczka przez megafon, kiełbaski i straż pożarna, która przyjechała wspaniałym czerwonym wozem i urządziła pokaz gaszenia wodą i pianą.  Dzieci w ilości sztuk cztery (moje i mojej siostry) bawiły się na pikniku, ja na tarasie czytałam nowego Cobena, usiłując wyizolować się z zamieszania, a jednocześnie mieć ich na oku. Najpierw przyszły Lola i Ola – dwie przemoczone syrenki po bliższym kontakcie z wodą z węża strażackiego. Mokre ciuchy rozwiesiłam na tarasie, włosy wytarłam, dałam suche rzeczy. Pięć minut później przyczłapał Misiek – spieniony jak wściekły pies, w sensie całkowicie dosłownym – bo od szyi w dół był pokryty białą pianą, i w przenośni – bo się pośliznął w tej cholernej pianie. Glutowato śliskie ciuchy do pralki, Misiek pod prysznic. Po czym dziesięć minut sprzątałam rozciapkaną wszędzie pianę. Oczywiście kiedy skończyłam, przyszedł Kuba – kuzyn Miśka. Pianę miał nawet na okularach przeciwsłonecznych i czapce z daszkiem. Powtórzyłam procedury, tylko ze znalezieniem pasujących butów miałam problem.  Zdążyłam przeczytać całe trzy strony mojej książki, zanim wróciła Lola, w buzią w kolorze jednolito szarym – zapomniała, że pani pomalowała jej buzię i potarła ją (buzię, a nie panią, dla ścisłości). Usuwanie brudnej szarości zajęło mi kwadrans. Pół godziny później dziewczyny były już po: wacie cukrowej (lepiące policzki i ręce), cieście z truskawkami (czerwone plamy na ubraniu i rękach) i zabawie w piaskownicy (piasek we włosach i ubraniu). Misiek – po meczu piłki nożnej miał czarno – zielone kolana i łokcie, trawiaste plamy na koszulce i włosy w strączkach.

Czy uwierzycie – dawno, dawno temu  byłam święcie przekonana, że te brudne dzieci w poplamionych ubrankach, które widywałam na spacerach,  na pewno są z jakichś kompletnie patologicznych środowisk!? Aż boję się przyznać, co myślałam wtedy o ich rodzicach….

Apeluję więc – kiedy zobaczycie takie niechlujne dzieci, z piachem we włosach i bardzo brudną buzią, pochylcie się ze współczuciem nad ich nieszczęsną rodzicielką- to mogę być ja, niewydolna wychowawczo i higienicznie matka dwójki małoletnich.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s