Jestem poetką!

Niniejszym odwołuję wszystkie stwierdzenia, że nie napiszę książki. Zresztą, co tam byle książki! Machnę od razu tomik poezji – niesłychanie genialnej ofkors. Bo jeśli talent artysty oceniać miarą reakcji czytelników, jestem wielka:-)

Grzebiąc w pamiętnikach, znalazłam też gruby zeszyt,w którym jako dwunasto i trzynastolatka zapisywałam swoją twórczość artystyczną. Poza długą, bogato ilustrowaną baśnią o księżniczce i poza kryminałem, w którym uśmierciłam wszystkich bohaterów, zeszyt jest pełen wierszy.  Słuchajcie, dawno się tak obłędnie nie śmiałam!

A kiedy już skończyłam się śmiać, postanowiłam podzielić się moją radością z małoletnimi. Posadziłam ich na kanapie i zaczęłam czytać poruszający w swej wymowie wiersz o śmierci ukochanego chomika:

– „Chciałabym w tych strofach wyrazić ból mój srogi, gdyż mój miły chomik przekroczył już nieba progi…….” – Ciągnęłam kolejne wersy z namaszczeniem, wczuwając się w rolę, a kiedy doszłam do kolejnej zwrotki:

– „W lesie, pod cichym korzeniem świerku, wśród bezlistnych zarośli, pod całunem śniegu, na wieki spoczną twe kości” – łypnęłam okiem na małoletnich. Misiek, zadumany, spoglądał w dal, a Lola? Lola płakała:-)

No, no, to się nazywa siła wyrazu artystycznego! Taktownie przeszłam do bardziej pouczających, a mniej wzruszających dzieł, w których widać wyraźnie moje komunistyczne ciągoty: „Pan nie sieje, nie orze,a gdzie spojrzy, tam jego zboże. Chłop od świtu przez dzionek cały obrabia wielkie pola kawały. Czyjego pola? Nie swego przecież. Taka to sprawiedliwość jest już na tym świecie!”

Zacieram ręce i wracam do tfurczości, tfu, twórczości! Tyle dramatów wokół, a ja nic, nie dzielę się ze światem? Do dzieła! Bądźcie gotowi na eksplozję mego natchnienia. I drżyjcie!

PS 1 – wszystkie cytaty pochodzą z dzieła „Utwory wybrane” (sic!) by Asia, lat 12 i pół

PS 2 – Małoletnich oszczędziłam, ale was nie oszczędzę. Oto fragment najbardziej dramatycznego utworu z w/w zbiorku, który dedykuje nam, czyli matkom:

„Podczas wojny ze zmarszczką na czole, z oczami spuchniętymi od płaczu, idzie z pola matka, wiedząc, że w domu czeka na nią głodnych dzieci gromadka…(dalej było o krukach, żandarmach i jednym ziemniaku za harówkę, a teraz puenta)..kochajmy swoją matkę, co życie nam dała i życie by za nas oddała!”

PS 3 – musiałam być cholernie dziwnym dzieckiem……

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s