Poszukiwany, poszukiwana

 – Mamooo, gdzie moje spodenki pikarskie? –

– Mamo, gdzie mój zeszyt?-

– Kochanie, gdzie są nożyczki? –

Też tak macie? W moim domu jestem alfą i omegą znajdywania. Mam wbudowany radar, który w tajemniczy sposób wykrywa zagubione sztuki garderoby, kredki i guziki od koszuli.

– A szukałeś, synu? –

– No pewnie, wszędzie szukałem! – Misiek jest urażony moim brakiem zaufania.

– Acha, to ja pójdę z tobą do pokoju i jeszcze raz poszukasz, dobrze? –

Idziemy, Misiek staje na środku pokoju i obraca się naokoło, po czym po namyśle zagląda pod łóżko. Podnoszę brwi w milczeniu, otwieram szufladę, w której od pięciu lat leżą jego ciuchy na piłkę i wyciągam leżące na wierzchu spodenki.

– Mamo, jesteś genialna! Jak ty to robisz? – Misiek zachłystuje się podziwem. Ale nie mogę pławić się w jego zachwycie, bo muszę zlokalizować zeszyt Loli i Bardzo Ważne Papiery męża.

Pomyśleć tylko, że to było moje pierwsze postanowienie małżeńskie, które podjęłam po kilku wizytach w rodzinnym domu męża…

– Zosiu – rozlega się co kwadrans głos teścia – gdzie moja koszula? I te szklanki do kompotu?- Zosia cierpliwie dżpiesuje teścia na właściwy trop i prosi przy okazji o obranie ziemniaków.

– A gdzie ziemniaki, Zosiu? –

I tak w koło Macieju. – No, u mnie w domu tak nie będzie – postanowiłam twardo, gdyż jestem zwolenniczką równouprawnienia, także w dziedzinie prostych procesów myślowych.  I zaczęłam nierówną walkę z zakorzenionymi nawykami:

– Asiu, gdzie nożyczki? –

– Tam, gdzie leżą od trzech lat –

– Kochanie, gdzie mój notes? –

– Tam , gdzie go położyłeś –

I już, już byłam bliska sukcesu, kiedy pojawiły się dzieci. Dzieci, które ewidentnie mają dar całkowitej niemożności kojarzenia prostych faktów. Że jeśli nożyczki ZAWSZE są w szufladzie, podnosimy alarm wtedy, kiedy ich tam nie ma. Że jeśli od kilku lat skarpety są drugiej szufladzie od góry, jest wysoce nieprawdopodobne, że same ochoczo przepełzły na zupełnie inny poziom (no, chyba że to skarpety Miśka po treningu, one są już nieomal bytem ożywionym). Przyznaję, poddałam się. A wręcz udoskonaliłam sztukę skanowania przestrzeni wzrokiem i pamięcią. Jestem w stanie podać aktualną lokalizację niebieskiej spinki Loli, korków Miśka (pod kanapą- ciekawe jak się tam znalazły), i tych śmiesznych plastikowych paseczków, które mąż wsuwa do kołnierzyka koszuli (jeśli je znajdzie ofkors). Ale przyznam się w tajemnicy – odkryłam uniwersalną odpowiedź, którą coraz częściej stosuję i która ma działanie magiczne – nagle uaktywnia procesy myślowe pozostałych członków rodziny: NIE WIEM!

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s