odmęty Internetu

w moim ogródku kwitną hiacynty

Ha! Dla niedowiarków – nauczyłam się wstawiać zdjęcia – to hiacynt z mojego ogródka. Fajny, nie?

Miałam wczoraj kryzys w pracy. Nie taki kryzys, że wszystko naraz leci na głowę, ale taki kryzys, który prywatnie nazywam ajkendem (spolszczone rozwinięcie z:I can’t). Znużona własną intelektualną bezsilnością, porzuciłam pracę zawodową i wypłynęłam na szerokie wody Internetu, a dokładniej rzecz ujmując, Bloxa. Muszę powiedzieć, że to było niesamowite doświadczenie. Pogrzałam się dłuższą chwilę przy Kominku, ale niestety Kominek okazał się dla mnie zbyt parzący w sądach – rozumiem popularność, ale nie rozumiem człowieka. Zafascynowana tytułem, wskoczyłam na pół godziny do Głosu Rydzyka, gdzie treść wpisów okazała się  mniej ekscytująca od komentarzy. Komentarze wpędziły mnie w kompleksy, jeżeli chodzi o radykalizm i śmiałość sądów na dowolny temat, i zgodnie z moją skąpą wiedzą biblijną wszyscy autorzy tychże powinni dostąpić łaski zbawienia (nawet wbrew własnej woli), gdyż „można być gorącym lub zimnym, ale nie należy być letnim”, czy jakoś tak to leciało w Piśmie.

Przypadkiem kliknęłam następnie na blog o wypiekach (matko, jakie piękne zdjęcia ciastek!), co okazało się błędem, bo dostałam spazmów głodowych i musiałam lecieć po kanapkę, a później, zatopiwszy zęby w kanapce, utkwiłam wzrok w kolejnym losowo wybranym blogu, którym okazał się blog Marka Jurka. Ten blog wpędził mnie w długotrwały stan katatonii, ale przynajmniej odechciało mi się jeść. Potem przerzuciłam jeszcze kilka blogów. Kulinarne emanowały ciepłem i radością życia, polityczne dymiły od jedynie słusznych sądów, a sportowe, przyznaję z zażenowaniem, mogłyby równie dobrze być po chińsku albo cyrylicą pisane.

Z poczuciem ulgi wróciłam więc na blogi dziecięce. Mam już duże dzieci, teoretycznie cała „cyckologia i kupologia” jest już dla mnie przeszłością. Ale odkryłam, że cykl rozwojowy małych ssaków z gatunku homo sapiens jest nieodmiennie interesujący:-) Poza tym uzależniam się, o zgrozo, od niektórych blogów, i brak wpisów przez kilka dni sprawia, że czuję się niespokojna i spięta:-) Taki malutki syndromik blogowy. Zwłaszcza, że prawie codziennie odkrywam nowych, interesujących ludzi (jakby powiedział mój ojciec: to niesłychanie inteligentny człowiek, ma takie same poglądy jak ja), ukrytych za krókimi notkami. Czasami jest to definitywnie literatura, tylko w odcinkach.

Na przykład: żadna książka, którą ostatnio czytałam, nie wywarła na mnie takiego wrażenia, jak historia King Konga i jego ojca, zwłaszcza pierwsze miesiące wpisów. Czytałam z zapartym tchem, lecąc od wpisu do wpisu i oderwać się nie mogłam. Polecam. A wy? Macie jakieś fajne blogi, które czytacie regularnie? Takie, które wciągają i uzależniają? Podrzućcie mi coś na kryzysowe ajkendy w pracy, ładnie proszę:-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s