I..enter!

No dobra, obnażę się – może nie dosłownie, bo to nie blog dla dorosłych, ale metaforycznie. Już kiedyś zwierzałam się ze swoich nałogów (o czytaniu kompulsywnym), a teraz przyznam się do jednej z  moich bardzo słabych stron.

Mam rodziców informatyków. Cierpienia z tym związane może zrozumieć tylko ktoś, kto też we wczesnym dzieciństwie bawił się taśmami od maszyn liczących, a później uznawał delety i entery za nieodłączny element rodzinnych kolacji. Prawdopodobnie trauma z lat dziecinnych sprawiła, że przez całe życie skrupulatnie i konsekwentnie unikałam komputerów.  Jednak życie zmuszało mnie do podejmowania pewnych działań. Kiedy zaczęłam tłumaczyć filmy, nauczyłam się obsługi Worda. Kiedy jednak zaczęłam moją pierwszą etatową pracę, stanęłam przed nowymi wyzwaniami. Pamiętam mój pierwszy dzień w pracy, kiedy otworzyłam komputer, przygotowałam materiały i…zastygłam w niemym cierpieniu. Po czym starannie wykaligrafowałam na pierwszej stronie firmowego notesu najważniejsze zagadnienie do rozwiązania: „co zrobić, żeby tych kratek w tabelce zrobiło się więcej?”. Nauczyłam się w końcu Excela, bo musiałam.

Założenie bloga jest dla mnie kolejnym milowym krokiem w edukacji. Wszyscy szydercy, którzy robią to z zamkniętymi oczami i palcem w uchu, proszeni są o pełne uszanowania milczenie. Dla mnie to jest jak nauka jazdy na jednokołowym rowerze.  Rozgryzam powolutku kolejne etapy, z namaszczeniem studiując samouczki i poradniki (no dobra, możecie się śmiać, co mi tam). Czasem oczywiście nie wystarczają, i wtedy dzwonię do mojego ulubionego szwagra, który (co za zaraza!) też jest informatykiem. Ulubiony szwagier, kryjąc dyskretnie pobłażliwy uśmiech za puszką z piwem, pokazuje mi trzema kliknięciami, jak zmiejszyć to cholerne zdjęcie, które nijak nie ma prawa zmieścić się na blogu. No i umiem, i zamieszczę ( kiedy tylko nauczę się sama zgrywać te zdjęcia z aparatu:-)), a co! Na razie patrzę z podziwem na przykład na bloga Pampersy, pełen wyrafinowanych cudeniek, linków, obrazków i takich tam różnych, niedostępnych dla mnie na razie gadżetów.

No i widzicie, jaka ja zdolna? Linki się na przykład nauczyłam wstawiać (a przynajmniej tak mi się wydaje – bo nie wiem, czy działają, póki co), a jeszcze wczoraj nie umiałam.

A teraz dziękuję za uwagę. I pozdrawiam. I nie śmiać mi się, proszę. Bo się zamknę w sobie.

 

PS Aaaaa, cholera, jednak nie umiem wstawiać! Zaraz potrenuję jeszcze raz! No dobra, przerwa techniczna na trening!

PS 2 No, chyba się w końcu nauczyłam, przynajmniej u mnie działają. Poczekajcie jeszcze chwilę, a będą zdjęcia, może nie rodziny, bo rodzina nie chce, ale kota? Uff, to była ciężka praca. Wolałabym ogródek skopać!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s