Mam nierówno „pod kopułą”

Empik. Asia idzie między regałami i cóż widzi? Widzi nowego Kinga.  Oddech Asi przyspiesza, ręce się pocą, na policzkach wypieki, niekontrolowany ślinotok zalewa sąsiednie półki. Jeszcze tylko drobny dygot spotniałych dłoni, które odwracają opasłe tomiszcze, żeby sprawdzić cenę (aaaaaaa! łaj, łaj aż tyle?!). I już. Pan w kasie udaje, że nie widzi mikroorgazmu, który właśnie przeżyłam i który może zrozumieć tylko taki sam fan Kinga, jak ja.

No cóż, przyznaję się, lubię go i już. I wiem, wiem, że czasem straszne pawie wypuszcza (nie wiem, jak wy, ale ja uważam, że za „Komórkę” powinien karnie przeczytać trzy tomy „Domu nad rozlewiskiem”). Ale zasadniczo King pisze tak, jak lubię: bogato, treściwie, z dużą ilością słów, zdarzeń i postaci, które za n-tym czytaniem ciągle coś nowego pokazują.

Czytałam „Pod kopułą” przez kilka zarwanych wieczorów i nocy, i teraz chodzę trochę jak zombie. Co gorsza, dręczy mnie myśl, czy warto było. Zasadniczo jest to, co najbardziej Kingowskie: małe miasteczko, świetnie zarysowane postacie, nawet te piątoplanowe, które czasem znienacka okazują się mega ważne, skomplikowana sieć relacji międzyludzkich, no i tajemnica. Tajemnica, która jest dobitna i określa życie całego miasteczka od pierwszej strony, więc, delikatnie mówiąc, przydałoby się, żeby była taka mega solidna. A nie jest, chlip. Mam wrażenie, że mistrzowi  pary zabrakło na ten może niewielki, ale jakże istotny wąteczek.  To tak jakby iść ze wstrzymanym oddechem przez Dom Strachów w wesołym miasteczku, pełna groza i w ogóle, a w tym ostatnim , najstraszniejszym pokoju siedzi karzełek, który wyskakuje z okrzykiem Buu!

 No i teraz nie wiem, jak się ustosunkować. Niby jest super, a jednak nie do końca. Jeśli ktoś już przeczytał, to może mnie pocieszy. Na przykład, że w stosunku do tych, których cenimy, mamy większe wymagania, czy coś takiego. Żeby mi się trochę lepiej zrobiło na duszy. Zanim poczuję przymus ponownego przeczytania „Worka kości” czy „Lśnienia”, żeby sobie humor poprawić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s