„Biblioteki z krzyżykiem” ciąg dalszy

Proszę państwa, rzucam okiem na moją półeczkę „z krzyżykiem”. Cóż widzę:

1. strasznie poplamiony egzemplarz „Pani Wyroczni” Margaret Atwood – wygląda na to, że czytywałam ją w trakcie moich ulotnych faz na bycie dobrą panią domu.  Dla zagubionych, niepewnych swojego miejsca w świecie, i dla tych, którzy usiłują być zawsze sobą, ale coś im, kurna, nie wychodzi. Działanie terapeutyczne polega na prostym przełożeniu: ja bym sobie lepiej poradziła niż  bohaterka. I od razu nam lepiej.

2. „Bastion” Kinga – idealne remedium na sobotnie przedpołudnie w hipermarkecie, warszawskie korki, promocję w Media Markt i wakacje nad Bałtykiem w lipcu. Zamykamy oczy, i widzimy…te puste ulice Nowego Jorku, cisza, echo sie niesie. No fakt, trzeba poodgarniać trochę trupów po drodze, ale jaki spokój….

3. „Nigdziebądź” Gaimana – dla złaknionych nieprzewidywalności i zmęczonych rutyną dnia codziennego. Dla mnie walor leczniczy dodatkowy: po codziennej lekturze czasem bardzo kiepskich scenariuszy jestem złakniona zręcznych puent, ładnych zaplotek akcji i fajnych grepsów.

4. „Wzgórza Toskanii” Mate Ferenca czytywałam regularnie zimą  wyłącznie z jednego powodu – przez 3/4 książki jest cholernie gorąco, grają cykady, bohaterowie piją wino i kryją się przed upałem. Po kilkunastu stronach zdejmowałam dodatkowe skarpety.

5. „Egzorcysta” – dla niskociśnieniowców zamiast kawy. Uwaga – nie czytać w pomieszczeniach ze skośnym dachem. Kiedyś czytałam ją, siedząc w fotelu pod takim skosem, a mój jeszcze-wtedy-nie-mąż postanowił podejść cicho i pogłaskać mnie po szyi. Co też uczynił, a ja rozbiłam sobie łeb o sufit ze strachu…

6. „Tracy i jego tygrys” Williama Saroyana – na małe codzienne smuteczki. Efekty działania- grupa kontrolna (czyli ja) zaobserwowała wzrost pozytywnych uczuć wobec świata i bliskich, uśmiech w stopniu umiarkowanym, ale ciepło w okolicy serca utrzymujące się kilka godzin.

No, to by było na razie tyle. Reszta moich zmaltretowanych leczniczych tomików poczeka.      A ja muszę wreszcie skończyć czytanie upiornie nudnego scenariusza, zanim walnę czołem o klawiaturę i zasnę. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s