W jednym stali domu…

Jak już kiedyś wspominałam, sytuacja religijna w  moim domu chyba odbiega od normy zdrowej polskiej rodziny:-)

Tak przynajmniej sugerowało mi kilka osób, na przykład szkolna sekretarka, która na początku września zadzwoniła do mnie z prośbą o sprostowanie błędnie wypełnionego oświadczenia. Ponieważ w mojej szkole dokonał się znaczący postęp i od tego roku wszyscy rodzice wypełniają deklarację, czy ich dziecko będzie uczęszczać na lekcje religii (w zeszłym roku wypełniali tylko ci wychylający się z powszechnego nurtu). Pani sekretarka powiedziała, że na jednej karteczce oświadczam, że mój syn nie chodzi na religię, a na drugiej piszę, że córka będzie uczęszczać. Którą z deklaracji ma zmienić?

– Żadnej, proszę pani, są prawidłowo wypełnione- odpowiedziałam grzecznie.

– No, ale jak to? – pani nie mogła sobie poradzić z dysonansem poznawczym.

– No, zwyczajnie – oświadczyłam beztrosko – córka chce chodzić, a syn nie –

Co pozostawiło panią sekretarkę w stanie długotrwałego zawieszenia. Albowiem nie powinnam zostawiać dzieciom prawa do decyzji w tak żywotnej kwestii, jak wiara.

Niestety zostawiam. Niestety, gdyż cholernie komplikuje mi to życie. Misiek przeszedł wczesnoszkolną fazę fascynacji religijnej, która zaowocowała tym, że przez dwa lata chodził na religię, a nawet, mimo mojej żywej niechęci, przystąpił do komunii. Dziś podejrzewam, że za tą fascynacją kryła się siostra prowadząca religię, która na każde zajęcia przynosiła gitarę – wtedy przedmiot Miśkowych marzeń. Im więcej jednak wiedział, tym bardziej się zniechęcał, w końcu odmówił uczestnictwa w praktykach religijnych i zakończył swoją karierę na tym polu.

Miałam nadzieję, że przynajmniej z Lolą mi się upiecze, ale system krzewienia wiary wśród maluczkich mnie przechytrzył. O tym, że Lolka ma religię w przedszkolu, dowiedziałam się po trzech miesiącach- nikt mnie nie informował i nie pytał. A wtedy było już za późno- dla wybujałej wyobraźni Loli, jej głodu pasjonujących historii,  religia okazała się pożywką doskonałą. Barwne opowieści, dramaty, morderstwa, dzieciobójstwa – lepsze niż lektura „Detektywa”. Wiem, wiem, jestem niesprawiedliwa, ale wciąż odczuwam z tego powodu lekką irytację:-(    Wiara Loli jest głęboka, mistyczno – ludowa i neoficko gorliwa. Obejmuje bezkrytyczne przyjmowanie każdej historii i dogmatu, wiarę w diabły, anioły, piekło i niebo.

Tak więc żyjemy sobie pod jednym dachem – ateistka, agnostyk, racjonalista i katoliczka. Staramy się nie nadeptywać sobie na odcisk i nie urażać uczuć. Zdaję sobie sprawę, że Loli jest najtrudniej. Ona i tak ma poczucie krzywdy, że my nie chodzimy do kościoła. Za to ma w sobie świeżość prawdziwego dziecka bożego:-), które na widok krucyfiksu zakrzyknęło z zachwytem:

– Mamo, zobacz, skamieniały Jezus! –

Przyznaję, że dopatruję w tym subtelnych wpływów edukacyjnych Miśka, który pokazywał jej album o palentologii….ale ciekawa jestem, jak to się wszystko rozwinie?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s