Seks na telefon?

Chyba rozważę zmianę profesji. W końcu powinno się robić coś, w czym jesteśmy dobrzy, no nie?

To będzie tzw. dykteryjka zawodowa. Pracowałam ci ja sobie nad scenariuszem, a właściwie nad jego poprawieniem i przepisaniem tak, żeby przestał przypominać deklarację niepodległości, a zaczął przypominać żywy dialog. Pracowałam z kolegą, a żeby ułatwić sobie zadanie, czytaliśmy na role sporne fragmenty tekstu, żeby usłyszeć, jak też będą brzmiały w eterze.  W międzyczasie bohaterowie naszego scenariusza od słów przeszli do czynów i zaczęli się migdalić. Jako że godzina była późna, a my zmęczeni, z pewnym znużeniem czytaliśmy:

– Kochanie, masz cudowne ciało –

– Jeszcze, proszę, nie przestawaj –

I w ten deseń lecieliśmy dalej, bez specjalnego entuzjazmu.  W momencie, kiedy recytowałam całkiem niezły kawałek:

– No dalej, bierz mnie, zwierzaku –

przez uchylone drzwi usłyszeliśmy solidny łomot. Wyjrzeliśmy. Za drzwiami stał technik, czerwony jak piwonia, a na podłodze kratka wentylacyjna, którą najwyraźniej zamierzał wymienić. Nie wiem, czyje osłupienie było większe. Czy nasze, gdyż technik musiał już od jakiegoś czasu słuchać naszych tekstów, na co wskazywał kolor jego policzków, czy jego, kiedy zobaczył nas, wypadających z pokoju w kompletnych strojach….

Moze by się tak przekwalifikować? Kilka scenariuszy do ręki i słuchawka, a ja w tym czasie nogi w miednicy moczę….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s