Natura w stanie pełzającym

Przeczytałam wpis szanownej Mamrotki i ryknęłam zdrowym śmiechem.  Ponieważ słońce uruchamia we mnie ten sam atawistyczny odruch: SPRZĄTAĆ! Jakby od tego zależało moje życie.

Co niestety sprawia, że porządki stają się ilustracją do mojego ulubionego teledysku z młodych lat „neverending stoooory, aaaaaaa” . Jeszcze miesiąc temu posprzątanie łazienki zajmowało mi góra 20 minut (tak, wiem, ja nie z tych pedantycznych). No, a w sobotę po prostu opadły mi ręce. Bo każdy ruch uruchamiał lawinę kolejnych, absolutnie niezbędnych. Ostre słońce bezlitośnie ujawniło kurz, zgromadzony na półkach, brudną wannę, zacieki i wszelkie paskudztwa, które cichutko wpełzły w kąciki i tam sobie nienachalnie zimowały.

Ach, a propos pełzania. Dzięki nagłemu rozsłonecznieniu odkryłam, że spędziliśmy zimę z kolonią pająków wielkości Arizony. I teraz nie bardzo wiem, co zrobić. Próbowałam szczuć na nie moją kotę, ale ona z tych rozsądnych. Mysz jest OK, ale pająk wielkości myszy to przesada.  Ja sama trochę się boję zaatakować frontalnie, bo jakby wszystkie się skrzyknęły, to nie miałabym szans. Na razie działam po partyzancku – likwiduję im domki, czyli girlandy pajęczyn w modnych odcieniach szarości.  Liczę na to, że zrozumieją przekaz i same się wyniosą. A jeśli nie? Hmm, w końcu promuje się życie w zgodzie z naturą…może się jakoś dogadamy. Ostatecznie po siedemnastu latach małżeństwa opanowałam sztukę kompromisu.

Ale tak po cichu, żeby nie słyszały: macie jakieś sposoby na to, żeby je zmotywować? Bo wieczorami boję się iść do łazienki…..ONE tam są…i nie śpią…..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s