Ach śpij, kochanie

– Mamo, mogę z tobą spać?- przymilił się Misiek. – nie ma taty, a samemu mi smutno, no i ja nie chrapię- kusił.

Fuknęłam, że jest już za stary  na spanie z mamusią, ale w sumie co tam, carpe diem. W końcu jest już taki wielki, że niedługo będzie mnie pytał, że Kasia czy inna Jola może przenocować w jego pokoju (albo nawet nie zapyta…). Wzruszają mnie więc  coraz rzadsze momenty, kiedy czuję, że jest jeszcze małym synkiem mamusi.

– No dobra, młody, kładź się u mnie- zezwoliłam łaskawie. Kiedy koło północy dotarłam do łóżka, na mojej poduszce czekał już Kajtek- wiekowy miś, którego w przypływie wdzięczności pożyczył mi mój strasznie dorosły syn. Sam Misiek spał w jakimś dziwnym, skłębionym kokonie pościeli, z którego wystawała tylko jedna, lodowato zimna stopa- i rzeczywiście nie chrapał.

 Ledwie udało mi się porządnie rozgrzać w pościeli, a Morfeusz już mi machał radośnie na horyzoncie, usłyszałam cichutki tupocik. Lola, mała jak skrzacik w długiej koszulince, tuląc do brzucha pluszowego jednorożca, skradała się na palcach do mojego łóżka.  No dobra, niech jeszcze i to, nie miałam już siły, żeby ja holować z powrotem.

W środku nocy obudziłam się z koszmarnego snu o gigantycznej ośmiornicy, która wyciskała ze mnie resztki tlenu.  Lola ciasno oplątała mnie lodowatymi rękami i nogami, na twarzy miałam rękę Miśka, a na brzuchu kotkę, która zirytowana fuknęła, kiedy usiłowałam złapać oddech. Ostrożnie wyplątałam się z Lolczynych objęć (ciekawe, że w nocy Mała wydaje się być złożona wyłącznie z dużej ilości patykowatych kończyn), przepchnęłam śmiertelnie urażonego kota w okolice nóg, i odłożyłam rękę Miśka na brzuch Miśka.  Misiek zawarczał głucho, zgrzytnął zębami, całkowicie przytomnym głosem powiedział- odczep się od tej piłki!-, po czym znowu zasnął. Po chwili poczułam, że niezależne kończyny Loli sondują otoczenie i znowu powoli oplatają moje nogi. Zaczęłam odpływać w niespokojny sen, kiedy usłyszałam drapanie w wykładzinę. Kot dawał mi do zrozumienia, że już czas na siku i poranną przebieżkę. Rzut oka na budzik- rany, 5.15!  Wstałam, wypuściłam kota, ale kiedy położyłam się z powrotem,  nie mogłam już zasnąć. Leżałam sobie sennie, Lola, teraz ciepła i zgrzana, sapała mi do ucha przez sen, Misiek cicho pomrukiwał. Za oknem koty wywrzaskiwały swoje uczucia całemu światu, budzik tykał, niebo robiło się coraz jaśniejsze.

I znowu złożyłam sobie uroczystą obietnicę, że to Ostatni Raz, kiedy pozwalam dzieciom spać ze mną. Do następnego razu…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s