Kły i pazury

Od kilku tygodni Lola jest agresywna jak tresowany do walk pitbull. Nie startuje wprawdzie z łapkami do rodziców ani koleżanek. Główną ofiarą Lolczynej agresji jest Misiek, i to z mojej matczynej winy. Kajam się, ale ewidentnie zawaliłam sprawę- nie wiem, dlaczego uznałam, że to Lola będzie, z racji wątłych gabarytów, poszkodowana w tych utarczkach. Walki są na porządku dziennym, kotłowanina, piski, Lola zawodzi, demostracyjnie pokazując stłuczone kolano, Misiek się obraża na świat, ja stosuję metodę odpowiedzialności zbiorowej – jak sądzę, raczej standardowy obrazek w domu, gdzie jest rodzeństwo.

W sobotę jednak przyjrzałam się wreszcie uważnie takiej bijatyce, i z pewnym zaskoczeniem odkryłam, że obserwuję nie walkę, ale sztukę uników. Misiek, jak znużony życiem bernardyn, opędzał się od rozjazgotanego ratlerka, który hałasu robił co niemiara, ale przy okazji bezpardonowo przebijał mu się przez futro. Sorry za te psie skojarzenia, ale dokładnie tak to wyglądało. I o ile obrażenia Loli wynikały z tego, że w szale walki nadziewała się na kolano Miśka czy na stół, to plecy Miśka ze szramami po Lolczynych pazurkach wyglądały kiepsko.

Postanowiłam naprawić błędy wychowawcze w trakcie jazdy samochodem do sklepu – to gwarantuje, że małoletni nie uciekną w trakcie pedagogicznej przemowy.

– Słuchaj – zaczepiłam Miśka niby od niechcenia – zauważyłam, że kiedy się bijecie, bardzo się starasz nie zrobić siostrze krzywdy –

– No tak – burknął starszy – ciągle mi mówicie, że ona jest mała, i łatwo ją uszkodzić –

– Ale wiesz, to chyba nie fair – rzuciłam okiem w lusterko,  Lola ewidentnie wyostrzyła uwagę – nie może tak być, że ona ci robi krzywdę, bo jest mniejsza i nie możesz jej oddać –

– No wiem, ale jakbym się zamachnął na serio, to faktycznie coś bym jej zrobił – westchnął Misiek z rezygnacją.

– Nie podoba mi się to, że Lola cię bije i drapie. Umówmy się tak, że nie będziesz zaczynał żadnych bójek, ale jak ona cię zaczepi, to masz prawo do obrony własnej-

– Znaczy, mogę jej oddać? – ożywił się Misiek.

– Jesteś od niej dwa razy starszy i silniejszy – łypnęłam okiem na tylne siedzenie, gdzie winowajczyni, niby zapatrzona w okno, słuchała pilnie – gdybyś chciał, mógłbyś ją przewrócić jednym machnięciem. A nawet – postanowiłam się odwołać do bujnej wyobraźni Loli i dodałam złowieszczo – mógłbyś połamać jej ręce albo nogi –

Jechałam chwilę w milczeniu, pozwalając, żeby te przerażające, choć hipotetyczne konsekwencje zapadły młodej w pamięć. W końcu z tylnego siedzenia rozległ się ożywiony, niezwykle uczynny głosik Loli:

– Jakbyś mi połamał ręce I nogi, to już nie mogłabym cię bić ani kopać!-

No tak, to by było na tyle, jeśli chodzi o moją pokrętną pedagogikę.  Ale zauważyłam, że od wczoraj Lola traktuje brata z nowo nabytym respektem, więc może jednak będzie hamować swoje bojowe zapędy….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s