Lola baluje

Bal, bal, bal- na ustach Loli od poniedziałku. We wszystkich możliwych (a właściwie, jak się okazało, nie we wszystkich) możliwych wariantach.

W środę wieczorem, kiedy już ustaliłyśmy: „i zakręcisz mi włosy na lokówkę, i muszę mieć różowe spinki, i białe rajstopki”, niefrasobliwie pytam- a którą włożysz sukienkę?

Lola tonem oczywistym- sukienkę Belli, tę od Hani-.

-?????- z zaskoczenia wsadziłam sobie wacik do oka, bo właśnie zmywałam tapetę z twarzy.

Na wieszaku w pokoju Loli wiszą dwie piękne, bardzo księżniczkowe  suknie, nabyte właśnie w tym celu, żeby chadzać w nich na bale.

Dlaczegóż, córko miła, nie możesz być Kopciuszkiem?- dociekam cierpliwie.

-No bo, no bo, Kopciuszek ma złote loki. A może pomalujesz mi włosy na złoto?

– Nie ma mowy- reaguję gwałtownie- załóż sukienkę Kopciuszka, bo jest za późno na pożyczanie, zresztą mamy Hani dzisiaj nie ma, w związku z tym sukienka jest nie do wydobycia.

No i się zaczyna- kwadrans rozpaczy, żalów (bo ty zawsze, bo ty nigdy, bo ty mnie nie kochasz) i czystej desperacji. Sukienka Hani staje się nagle równie pożądanym dobrem, jak stała praca w dobie kryzysu.  No dobra, biorę głęboki oddech, czas zastosować Metodę Naturalnej Konsekwencji  („trzeba było powiedzieć wcześniej, skoro nie powiedziałaś, masz założyć własną sukienkę”).

Rzucam okiem na Małą- no masz, do cholery- tylko nie Mina Zbitego Szczeniaka. Lola taktycznie wycofała się z wysokich rejestrów i patrzy na mnie błagalnie, broda drży, dolna warga wysunięta. Do diabła, jestem całkowicie bezsilna wobec zbitego szczeniaka i mała cwaniara wie o tym doskonale. – OK.- powiadam- jutro rano pożyczymy sukienkę.

Wielki dzień nadchodzi, na razie w postaci poranku w dzikim pośpiechu. Sukienka na razie zwyczajna, loki kręcimy, ja nerwowo patrzę na zegarek (rany boskie, w końcu mnie wywalą   z pracy, bo co ja powiem, że loki dziecku kręciłam?), naszyjnik założony, baletki w plecaku. Jeszcze tylko ja muszę się ubrać, włos splątany wysuszyć, mejkap położyć na twarz steraną, dzieciom płatki zapodać,  kotu jeść, drugie śniadania do plecaków,  i „nie kłóćcie się, bo jak się kłócicie, to przestajecie się ubierać!”, i laska, błagam, tempo z tymi butami, bo w życiu nie wyjdziemy.

Po drodze zajeżdżam jeszcze po sukienkę. Mama Hani, zrelaksowana w szlafroczku (rany, teraz rozumiem, dlaczego zrezygnowała z pracy, ja też chcę być w szlafroczku o tej porze!), wciska mi w rękę kłąb tiulu i poliestru.  Udało się! W zerówce pełen wybór księżniczek, kowbojów i piratów z fascynacją wgapia się we własne przebrania. Szybko przebieram Lolę w  sukienkę, i upojona triumfem, lecę do samochodu. Za wcześnie na triumf. W pracy rozgryzam właśnie problem, dlaczego, do cholery, te same sceny w różnych draftach wyglądają zupełnie inaczej, kiedy dzwoni telefon:

– Proszę pani, Lola stoi od kwadransa w kącie, tupie i płacze, że ma sukienkę za długą i nie może w niej tańczyć-

Toż, do ###*&^##, nosiła tę sukienkę u Hani milion razy, czemu nie powiedziała, że za długa! Mój wewnętrzny McGywer błyskawicznie przeprowadza analizę dostępnych materiałów – Sznurówka? Lasso kowboja? Naszyjnik? Wiem!

– Niech pani ją przewiąże w pasie szalikiem, sukienka będzie krótsza-

Powinnam chyba rozważyć pracę w Centrum Kryzysowym, miałabym porównywalną skalę problemów, a ktoś by mi płacił za ich rozwiązywanie.

 Wieczorem odkrywam jeszcze tylko, że interesujący malunek, jaki Lola przyniosła na buzi z balu, jest całkowicie nie do domycia drogą stosowania powszechnie dostępnych preparatów, jak woda, mydło, mleczko, pianka, żel do golenia, szampon. Korciło mnie, żeby spróbować rozpuszczalnika, ale jakoś się nie odważyłam. Następnego dnia Lola wyglądała jak po ciężkim poparzeniu, bo o ile inne kolory się nieco domyły, czerwone poliki zostały. Ehhh….

PS Świetlik okazał się fałszywym alarmem. Stawiam na wyniszczenie emocjonalne z powodu ciężkiej zimy:-)

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s