płakałam po świetliku

Lata czytania i oglądania horrorów w połączeniu z wrodzonym brakiem wrażliwości zrobiły ze mnie prawdziwego twardziela.  Opisy sekcji zwłok w książkach Kathy Reichs zagryzam kanapkami, a „Martwicę mózgu” i „Dom woskowych ciał” oglądałam przy obiedzie. 

Kilka dni po odkryciu dwóch kresek na teście ciążowym, które wskazywały na to, że Misiek ulokował się w moim organiźmie, zapatrzyłam się dość bezmyślnie na reklamę Wertels Original. Siwy pan snuł wspomnienia z dzieciństwa, szczęśliwego dzięki cukierkom. I nagle okazało się, że łzy mi lecą ciurkiem po twarzy, a przy słowach „Dziś sam jestem dziadkiem” rozryczałam się jak bóbr. Dalej to już poleciało po całości – szlochałam na reklamach, moczyłam chusteczki przy artykule o kocie uratowanym przez strażaków, a film „Tańczący z wilkami”, który przypadkiem zobaczyłam, przyprawił mnie niemal o spazmy.

Na szczęście te przerażające dolegliwości minęły bez śladu po trzech miesiącach, a ja dalej mogłam się cieszyć moim cynicznym stosunkiem do świata. Ale kiedy kilka lat później znienacka popłakałam się przy reklamie Nutelli, wiedziałam już, że czas udać się do apteki po test ciążowy.

No i przechodzimy do clue mojej opowieści. W weekend poszłyśmy z Lolą na film „Księżniczka i żaba”. Jestem wybitnie odporna na urok disneyowskich produkcji, przewidywałam więc półtorej godziny  znudzenia. Film łagodnie kołysał mnie do snu, Lola wbijała się trwożliwie w fotel przy każdym pojawieniu się strasznych cieni, kiedy nagle…nagle dr Facilier rozdeptał świetlika. O, nie! Świetlik Ray powoli dogorywał na ekranie, a ja poczułam, że broda mi drży, mam mokro w oczach… no i przepadło. Rozpłakałam się cichutko wciśnięta w fotel, niezdolna do zarejestrowania happy endu głównych bohaterów. No bo jak to – świetlik zginął!? Lola klepała mnie pocieszająco po ramieniu, szepcząc łagodnie:

– Ne martw się mamusiu, on pójdzie do nieba, spokojnie, wszystko będzie dobrze –

Wyszłam z kina z rozmazanym makijażem i zasmarkanym szalikiem. Ochłonęłam dopiero w samochodzie, gdzie nagle dopadł mnie paraliżujący lęk.

– Aaaaaa, ratunku, PŁAKAŁAM PO ŚWIETLIKU!

No tak. I od kilku dni żyję w lekkim niepokoju. Mam nadzieję, że to chwilowy kryzys emocjonalny. Albo…wczesna menopauza?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s