no foto, no foto!

– Nie ma mowy – mąż spojrzał na mnie tak oburzony, jakbym zaproponowała mu publiczny striptiz.

– Oszalałaś, mamo, nie jestem już dzieckiem, nie możesz mi tego zrobić – powiedział z niesmakiem Misiek.

– Raczej nie, bo wiesz, ja się wstydzę – zatrzepotała rzęsami Lola.

I po co mi to było? Powinnam po prostu cichcem wrzucić fotki do bloga i nikomu się nie przyznawać. Ale nie- poszłam jak ta głupia do rodziny i spytałam. Jakoś tak bezsensownie kombinowałam: prawo do prywatności, poszanowanie czyjegoś zdania, bla, bla, bla. Rodzina upubliczniać się nie chce, a ja teraz nie mam wyjścia i muszę to zaakceptować.

Ale ja lubię czytać blogi ze zdjęciami! Są takie zapraszające, jakby ktoś uchylił mi drzwi do swojego świata. A mój będzie taki suchy, jak, jak, no jak..hotdog bez ketchupu, chlip, chlip…

Zaraz, zaraz…nie pytałam kota! Jeszcze nie wszystko stracone, idę przedyskutować z futrzakiem ewentualną łapówkę za upublicznianie zdjęć w sieci! Kici, kici….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s