Matka w tyglu edukacji

Jakiś czas temu, kiedy odprowadzałam Lolę do zerówki pani wychowawczyni, autentycznie zgorszona,  poinformowała mnie, że moje dziecko dostało czarną kropkę! System kropek ma wskazywać, jak dany osobnik zachowywał się tego dnia. Czerwona kropka- super, zielona- nieźle, czarna zarezerwowana jest dla, jak się można domyśleć, czarnych owiec.

Wygląda na to, że pani nie postawiła jeszcze czarnej kropki żadnej dziewczynce, więc się trochę spłoszyłam, że kogoś pobiła czy opluła. Ale skąd- moja córka po prostu odmówiła wykonania polecenia. Pani kazała im zgnieść papier w kulkę i wyrzucić do kosza. Lola zgniotła i zachwyciła się fakturą kulki do tego stopnia, że nie chciała się z nią rozstać. Odmówiła tak stanowczo, że czarna kropka wylądowała na karcie ocen…

Nie mogę powiedzieć, żebym się tym przejęła.  Bo zasadniczo niespecjalnie przejmuję się szkołą moich dzieci, zakładając, że są na tyle rozgarnięte, że przebrną przez szkolne lata bez specjalnych uszczerbków na zdrowiu i rozumie. Ale po wczorajszych szkolnych zebraniach zaczynam mieć wątpliwości.

Misiek w tym semestrze miał najwyższą średnią w klasie. Nie bywa agresywny, nie obraża nauczycieli i jest bardzo lubiany przez kolegów. Niemalże ideał, a jednak okazuje się, że w systemie szkolnym mieści się ledwo- ledwo. Bo: zadaje pytania nauczycielom, głośno protestuje, jeśli uważa, że jest inaczej, jak mówi nauczyciel, wtrąca się do lekcji, jeśli ma wiedzę na ten temat. I ja, szczerze mówiąc, takiego delikwenta spacyfikowałabym w sposób banalny: interesuje cię to? OK, przygotuj klasie na ten temat prezentację, przeczytaj sobie taką i taką książkę, napisz pracę, znajdź dodatkowe źródła. Ale Misiek jest uciszany, karcony i wsuwany w szufladkę.

Lola jest gorszym przypadkiem, bo nie posiada rozwiniętego intelektu brata. Jest takim sobie szkolnym przeciętniaczkiem. Ale posiada zaskakującą wrażliwość plastyczną, w zupełnie zwykłych rzeczach dostrzega to, czego ja nie widzę i ma naprawdę niezwykłą wyobraźnię. 

I znowu: na zebraniu okazuje się, że dostała najniższą możliwą w zerówce ocenę ze sprawowania. Pytam: czy bije dzieci? Czy ma problemy w relacjach z rówieśnikami? Nie wywiązuje się z obowiązków szkolnych?  Nie, nie, nie-  uspołeczniona, samodzielna, pilnie odrabia prace domowe. Ale czasami odmawia wykonywania poleceń, jeśli się z nimi nie zgadza. Nie staje karnie w rządku, tylko z boku. Nie rysuje niebieską kredką, tylko różową. Nie siada z Olą, tylko z Basią….

Jako przeciwniczka wszelkich „snobizmów dziecięcych” i robienia z dzieci pępka świata, stałam zawsze murem za pobliczną edukacją. Ale teraz zaczynam się łamać. Może w szkole społecznej znalazłby się ktoś, dla kogo bardziej istotna byłaby niezależność i wyobraźnia uczniów, niż karne i bierne wykonywanie poleceń? I w sumie pisze to bez rozżalenia- zdaję sobie sprawę, że publiczna szkoła to dużo dzieci, ramy programowe, czas goni, środków mało. Tylko trochę mi moich dzieci żal…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s