czy powinnam zrobić przegląd techniczny szarych komórek?

Tytułem wstępu- przysięgam, naprawdę jestem dobrym kierowcą! Przejeżdżam od ośmiu co najmniej lat po 300 kilometrów tygodniowo, nie zarobiłam ani jednego mandatu, jeżdżę dynamicznie, przyzwoicie, i nawet umiem sensownie zaparkować. A jednak…

Wczoraj pojechałam na tzw badanie techniczne pojazdu. No fakt, jeszcze chora, zmulona od braku snu i leków, ale jednak miałam wrażenie, że kontaktuję. Przeuroczy pan mechanik zaczął od prostego polecenia: – Lewy kierunkowskaz-

Włączyłam prawy, ale na polecenie – A teraz prawy- udało mi się analogicznie włączyć lewy, co obydwoje uznaliśmy za zadowalające rozwiązanie, no, bo ostatecznie obydwa działały. Chwilę później musiałam jednak przyznać, że nie mam pojęcia, jak uruchomić światła przeciwmgielne, na szczęście jednak pan mechanik pojęcie miał…

Maskę mojego samochodu otwieram dość regularnie, po pierwsze, żeby dolać płynu, po drugie, żeby naładować akumulator, kiedy zapomnę wyłączyć światła (co niestety zdarza mi z zaskakującą regularnością). Wczoraj jednak macałam przez kilka minut, żeby znaleźć ten podstępny zaczep (- no, przysięgam panu, zawsze tu był-). Pan mechanik nabrał już tchu, żeby skierować mnie nad długi kanał naprawczy, ale widziałam, że moje zmagania z maską pozbawiły go wiary i nieśmiało poprosił- to może ja wjadę sam?-

Niestety, nad kanałem musiałam jednak wykazać się wolą współpracy. Bogu dzięki, samochód był na jałowym biegu, kiedy usłyszałam okrzyk: -a teraz niech pani naciska humulec! –

Miałam złe przeczucia. Zwłaszcza, gdy pan mechanik wygramolił się z kanału, popatrzył w milczeniu na moją nogę wciskającą gaz i powiedział łagodnie: – dobrze, a teraz ten drugi hamulec-

Z kanciapki wygramolił się w końcu starszy pan, który wcześniej zabrał mi dowód rejestracyjny i krzyknął: – I co, Władek? Wszystko w porządku?-

-Taaak!- odkrzyknął Mechanik Władek, patrząc mi głęboko w oczy- samochód w porządku!-

Po czym  powoli,  precyzyjnie dobierając słowa,  poinformował mnie jak dojść do biura po odbiór dowodu. Zauważyłam, że starał się używać raczej gestów niż określeń kierunków: – Pójdzie pani tęędy- machnął ręką- a potem skręci taaam- machnął ręką w przeciwną stronę.

– Znaczy w lewo i w prawo?- zbystrzałam nagle.

– No tak, dokładnie tak- zachwycił się mechanik Władek i z sympatią patrzył, jak meandruję w prawo i w lewo, trafiając do męskiej ubikacji, wyjścia przeciwpożarowego i w końcu do biura.

I teraz mam tylko pytanie: czy to skutki wirusówki, czy zaawasowanego wieku, czy też braku minerałów w diecie? I czy powinnam sobie coś kupić? Żeń- szeń? Czy blond perukę?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s