mroczna strona mężczyzny

Czy pamiętacie Nicholsona w Lśnieniu? Ten demoniczny uśmiech, spojrzenie szaleńca pod maska normalnego faceta? O tak, ja pamiętam, co więcej, nie mogę o tym  zapomnieć, mając żywą ilustrację we własnym domu.

Mój Mąż jest raczej standardowym dla gatunku i płci osobnikiem- typowe zachowania terytorialne, instynkt łowcy i ochrony gniazda, klasyczny dla samców odruch uniku na widok zlewozmywaka i pieluchy. Jednym słowem- bezproblemowy w prowadzeniu  mężczyzna rasy białej, narodowości polskiej, wszędzie polecany jako nieskomplikowany i łatwy w ułożeniu. I zasadniczo się nie skarżę- mój mąż to przyzwoity, solidny, troskliwy gość o miękkim sercu i szeroko otwartej kieszeni. A jednak… posiada też ciemną stronę, schizoidalnego Mr Hyde’a, potwora, który ujawnia się w dwóch przypadkach:                       

1. zaburzony bilans energetyczny, czyli przekładając na nasze- za długa przerwa między posiłkami, co skutkuje raczej prostą agresją werbalną (-rusz sie baranie, jak jedziesz, kto tym kretynom dał prawo jazdy i w ogóle zejdźcie mi z oczu-) i jest wadą błyskawicznie znikającą po  przyjęciu pokarmu.

2. dramatyczne i rzadko występujące zjawisko pod tytułem ” nie-ma-mnie-w-domu-a-zaczynaja-się-skoki”. Pod hasło skoki można podłożyc inne sezonowe zjawisko sportowe, których cykliczności nigdy nie zdołałam zgłębić- piłka nożna, wyścigi, czy też inna siatkówka. Okazuje się, że mój mąż Wieczny Tułacz niemal zawsze znajduje w sobie nadludzkim wysiłkiem czas, żeby w porze meczu Polska- coś tam znaleźć się przed telewizorem. A jeśli to niemożliwe…

Ostatnio byliśmy wspólnie i gromadnie na Mikołajku. Dzieci były zachwycone zarówno filmem, jak i nietypowym faktem pójścia do kina jednocześnie z obydwojgiem rodziców. Euforyczny nastrój trwał do momentu, kiedy Mąż spojrzał na zegarek…i odkrył, że Małysz będzie musiał poradzić sobie na skoczni bez jego wsparcia moralnego przynajmniej przez pół godziny. Uuuuu, kochani, nie będę opowiadać, co było dalej, ale gdyby tylko mógł to zobaczyć Nicholson, z pewnością rzuciłby się z podkulonym ogonem do polerowania butów mojego  ślubnego. Ja też miałam ochotę się rzucić, żeby mu na przykład przegryźć tętnicę, ale ze względu na dobro małoletnich powstrzymałam się.

Natychmiast po ustąpieniu bodźca negatywnego (czytaj- brak dostępu Męża do odbiornika) mój domowy osobnik zaczął znowu wykazywać się łagodnością, ciepłem i zrozumieniem dla świata i rodziny. No dobra, nie chcę być tendencyjna, ale czy tylko mi się wydaje, że kobiety sa ciut bardziej skomplikowane?:

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s