Święta od kuchni

Cudowny moment- wszyscy zasiadają do stołu wigilijnego. I kiedy już połamią się opłatkiem, z apetytem rzucają się na rytualne dwanaście potraw.

STOP! Wersja w wydaniu mojej rodziny: Barszczyku, kochani? Tak, ale Misiek chce bez uszek, bo nie lubi, Lola bez pieprzu, bo szczypie (notka mentalna- odlać trochę barszczu przed przyprawieniem, Miśkowi barszcz w kubku). Pierogi? Dzieci zgodnym chórem- bleeee! Kapusty z grzybami rozsądnie nawet nie proponuję, cichcem podrzucam na talerz Mężowi. Rybki? Ryba ma ości, a ta śmierdzi, a ja nie lubię ryby, a czemu nie kurczak, to niesprawiedliwe, mamoooooo! Łazanki? Chętnie, ale bez maku poprosimy, bo mak jest słodki i w zęby włazi (notka mentalna- ugotować mnóstwo łazanek, minimalną ilośc maku) A w ogóle to poproszę suchą bułkę. I czy mogę wody? Mamoooo?

 Tu nagła i niespodziewana refleksja- NIGDY nie zapomnę wyrazu twarzy starszej pani, która zaszokowana obserwowała mnie i trzyletniego wówczas Miśka przy stoliku w kawiarni. Ja popijałam smakowicie gorącą czekoladę i zagryzałam rurką z kremem, mój synek suchą bułę  z foliowego woreczka zapijał wodą. Strasznie mnie wtedy korciło, żeby nachylić się do niej i powiedzieć- ma dziś urodziny, stąd ta bułka, normalnie tylko wodę dostaje-

Ale wracając do naszych baranów:  moja rodzina jest wybredna. Ilość potraw, które możemy zjeść  wspólnie bez modyfikacji, jest zatrważająco mała. Co powoduje pewne problemy dla kucharza: niedawno usiłowałam zrobić bardzo smakowicie wyglądającą zapiekankę ziemniaczaną z różnymi dodatkami. Po wstępnej eliminacji składników, nie tolerowanych przez poszczególnych członków rodziny, z przepisu ostały się ino ziemniaki i żółty ser. Zapiekanka w wersji okrojonej nie spotkała sie ze szczególnym entuzjazmem, co zniechęciło mnie do eksperymentów kulinarnych.

Dlatego w tym roku przygotowuję Wigilię w wersji alternatywnej: barszczyk plus uszka dla chętnych, pierogi z truskawkami, oraz łosoś pieczony (czyli jedyna ryba akceptowana przez dzieci) z ziemnikami pieczonymi (gotowanych akurat w ogóle nie jadamy). Na deser sucha bułka plus woda:-) Czuję , ze to będą udane święta…

Sen z powiek spędza mi tylko jedna myśl- w tym roku jedziemy na Wigilię do teściowej. Jak ja jej to wytłumaczę??

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s